PDF Drukuj E-mail

„Bursztynowa Komnata”

Mały motyl przysiadł na kropli żywicy
Skończył się lot. Zaczęło konanie.
Sklejone skrzydła nie odpowiedzą na wiatr.
Bezsilność i nieuchronność.
Strach przebudzenia i umierania.
Zapomniany więzień Bursztynowej Komnaty
Budzi się w mym sercu
Z tysiącletniego snu.
Topi bursztyn.
Uwalnia przerażenie zastygłe przed wiekami,
Umiera po raz ostatni.
Moje serce, zmęczone walką
Uczy cieszyć się wolnością.
Opatruje rany i wymienia bursztynowe witraże,
Oswaja się ze świtem.

Janusz Lewiński

< Poprzedni   Następny >