|
W ZAKLĘCIU ZMYSŁÓW
Jakąż tajemnicą jest powietrze, jakąż zagadką dla
naszych ludzkich zmysłów! Z jednej strony jest ono najbardziej
wszechogarniającą obecnością, jaką potrafimy nazwać: przylega do nas,
otula i pieści nasze ciało, w środku i z zewnątrz, faluje na skórze,
przepływa między palcami, kłębi się wokół ramion i ud, zakręca wirem
przy wargach, przeciska się nieustannie przez gardło i tchawicę, by
potem wypełnić płuca i dożywić krew, serce i jaźń. Nie możemy działać,
mówić, a nawet pomyśleć jednej myśli bez udziału tego płynnego żywiołu.
Jesteśmy zanurzeni w jego głębinach tak samo jak ryby w morzu.
A jednak z drugiej strony powietrze jest też
najbardziej niepojętą nieobecnością znaną naszemu ciału. Jest ono
bowiem całkowicie niewidoczne. Wiemy doskonale, że ono jest - czujemy
je na twarzy, smakujemy, wąchamy, możemy nawet usłyszeć, jak świszcze
nam w uszach lub ociera się o korę drzew, a mimo wszystko nie możemy go
zobaczyć. Dostrzegamy jego powolny ruch w zmieniających się kształtach
chmur, widzimy jak nagina gałęzie krzewów i jak marszczy powierzchnię
strumienia. Trzepot piór w skrzydłach kondora, który właśnie przelatuje
nam nad głową, spiralny lot liścia, który spada z drzewa, pajęczyna,
która wydyma się jak żagiel, powolne dryfowanie nasionka w przestrzeni
- wszystko to potwierdza w naszych oczach zmysłową obecność powietrza.
Samego powietrza jednak nasze oczy nie mogą zobaczyć.
W przeciwieństwie do tego, co leży ukryte za
horyzontem i do niewidzialnej natury tego, co leży pod ziemią,
powietrze jest niewidoczne z zasady. To, co dziś kryje się za
horyzontem, można przynajmniej częściowo odkryć podróżując w
przyszłość, a to, co czeka pod ziemią można cokolwiek odkopać
zagłębiając się w przeszłość. Ale powietrza nigdy nie przybliżymy
naszym oczom, nigdy nam się ono w pełni nie objawi. Samo będąc
niewidocznym, jest ono medium, przez które widzimy wszystko inne w
obecnej rzeczywistości.
I ta właśnie niewidzialna tajemnica jest istotą
życia. Łączy ona nasze oddychające ciała nie tylko z tym, co pod ziemią
i nie tylko z tym, co poza horyzontem, ale także z życiem wewnętrznym
wszelkich istnień, które postrzegamy wokół nas - trawami, liśćmi osiki,
krukami, bzyczącymi insektami i płynącymi po niebie chmurami. To, co
rośliny cicho wydychają, my zwierzęta wdychamy; to, co my wydychamy,
wdychają rośliny. Można by powiedzieć, że powietrze jest duszą
widzialnego krajobrazu, tajemnym królestwem, z którego wszystkie
stworzenia czerpią pożywienie. Powietrze jest więc najbardziej intymną
nieobecnością, z której rodzi się obecność.
Nic bardziej nie łączy licznych rdzennych kultur
naszej ziemi niż głębokie uznanie dla powietrza, wiatru i oddechu jako
różnych aspektów jednej i tej samej świętej siły. Dzięki swojej
powszechnej obecności, całkowitej niewidzialności i oczywistemu
wpływowi na istnienie widzialnych zjawisk, powietrze było dla ludów
niepiśmiennych archetypem tego wszystkiego, co jest niewysłowione i
niepoznawalne, a jednocześnie niezaprzeczalnie rzeczywiste. Wiemy na
przykład, że większość plemion Ameryki Północnej uznawało powietrze za
wielką potęgę. Dla Indian Creek bóg stwórca - jedyna boska siła równa,
a nawet przewyższająca swą mocą Ziemię i Słońce - to Mistrz Oddechu.
Dla Indian Lakota najświętszą siłą jest Spowijające Niebo -
wszechobecny duch, który tchnie życie, ruch i myśl we wszystkie rzeczy,
a jest dla nas widoczny tylko w postaci błękitu nieba. Co ciekawe,
jedną z najświętszych rzeczy dla Indian Lakota jest fajka pokoju palona
podczas różnych rytualnych uroczystości.
Poprzez dym z fajki
niewidzialny oddech staje się widzialny i gdy wznosi się w górę,
ukazuje naszym oczom niewidoczne połączenie pomiędzy tymi, którzy palą
fajkę a wszystkimi innymi bytami, które zamieszkują wszechświat:
skrzydlatymi ludami, innymi chodzącymi i pełzającymi ludami oraz
rozlicznymi zakorzenionymi istnieniami, jak trawy, drzewa, krzewy i
mchy. Ponadto wznoszący się dym niesie modlitwy ludu Lakota do istot
niebieskich - słońca, księżyca, gwiazd, chmur - wszystkich duchów
spowitych świętym powietrzem. Indianie Navajo nadają powietrzu
właściwości, które Europejczycy zwykli przypisywać indywidualnemu
ludzkiemu "umysłowi" czy "psyche", z tą jednak różnicą, że dla nich
umysł nie jest własnością człowieka. Umysł, podobnie jak Wiatr, jest
własnością wszechświata, w którym ludzie, tak jak wszystkie inne
stworzenia, biorą udział. Indywidualna świadomość danego człowieka jest
po prostu tą częścią Powietrza, która krąży wewnątrz, przez i wokół
jego ciała i od początku do końca nieustannie uczestniczy w świadomości
wszechświata. Tak więc jakakolwiek krzywda wyrządzona ziemi jest
natychmiast odczuwana w świadomości tych wszystkich, którzy ją
zamieszkują; a zdrowie, równowaga i dobrostan każdej osoby są
nieodłączne od zdrowia i dobrostanu tego, co wokół.
W świecie współczesnym przyjmujemy powietrze za
rzecz oczywistą. Mimo że nieustannie je wdychamy, zwykle nie zauważamy
nawet jego obecności. Odnosimy się do niewidzialnej głębi między
rzeczami - między ludźmi, drzewami czy chmurami - jako do pustej
przestrzeni. Niewidzialność atmosfery sprawia, że zupełnie ją
zaniedbujemy. Pomimo że jesteśmy całkowicie uzależnieni od powietrza
jako pożywienia dla wszystkich naszych działań i myśli, nie posiada ono
dla nas żadnej tajemnicy czy świadomego znaczenia. Odarte ze swojej
świętości, powietrze jest dzisiaj niczym więcej jak tylko śmietniskiem
dla trujących gazów i przemysłowych zanieczyszczeń. Nasza fascynacja
skierowana jest ku czysto ludzkim kanałom komunikacji: gazetom,
telewizji, komputerom. A tymczasem zupełnie zaniedbaliśmy pierwotne,
ponadludzkie medium przekazu - POWIETRZE, KTÓRYM ODDYCHAMY.
Na podstawie książki Davida Abrama "The Spell of the Sensuous" opracowała Dorota Janowska.
|