|
Uwolnić się od umysłu
Największą przeszkodą w doświadczaniu
rzeczywistości jest utożsamianie się z umysłem, co sprawia, że myśl
staje się przymusowa. To okropna przypadłość nie móc przestać myśleć,
ale nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo prawie każdy cierpi z tego powodu;
jest to więc uważane za normalne. Przymusowy myśliciel, czyli prawie każdy,
żyje w stanie oddzielenia, w złożonym świecie problemów i konfliktów, w
świecie, który odzwierciedla powiększającą się fragmentację umysłu. Oświecenie
jest stanem jedności, jest nie tylko końcem cierpienia i konfliktu wewnątrz
i na zewnątrz, ale także końcem okropnego zniewolenia przez ciągłe myślenie.
Myślenie stało się chorobą. Zauważ, że
umysł jest doskonałym narzędziem, jeśli używa się go prawidłowo. Jednak
używany nieprawidłowo staje się wręcz destrukcyjny. Mówiąc ściśle, nie
chodzi nawet o to, że używasz swojego umysłu nieprawidłowo – zwykle
nie używasz go wcale. To on używa ciebie. I to jest właśnie choroba.
Wierzysz, że jesteś swoim umysłem, a to jest złudzenie. Instrument przejął
nad tobą władzę.
To, że potrafisz rozwiązać krzyżówkę
czy zbudować bombę atomową nie oznacza jeszcze, że używasz swojego umysłu.
Umysł uwielbia wgryzać się w problemy, tak jak psy lubią obgryzać kości.
To dlatego rozwiązuje krzyżówki i buduje bomby. Ty nie masz w tym żadnego
interesu. Pozwól, że cię zapytam: czy potrafisz uwolnić się od swojego
umysłu, kiedykolwiek zechcesz? Czy znalazłeś wyłącznik? Jeśli nie, to
znaczy, że umysł używa ciebie. Nieświadomie się z nim utożsamiasz, więc
nie wiesz nawet, że jesteś jego niewolnikiem. Zdanie sobie sprawy, że nie
jesteś bytem, który cię posiadł, czyli myślicielem, jest początkiem
wolności. To z kolei umożliwia ci obserwowanie bytu. W momencie kiedy
zaczynasz obserwować myśliciela, uaktywnia się wyższy poziom świadomości.
Zaczynasz wtedy zdawać sobie sprawę, że istnieje ogromny obszar
inteligencji poza myślą, a myśl jest jedynie jej maleńkim aspektem.
Zdajesz sobie także sprawę, że wszystko, co naprawdę się liczy – piękno,
miłość, twórczość, radość, spokój wewnętrzny – powstaje poza
umysłem. I wtedy zaczynasz się budzić.
Gdy ktoś idzie do lekarza i mówi: „Słyszę
jakiś głos w głowie”, zostanie on najprawdopodobniej wysłany do
psychiatry. Faktem jest natomiast, że prawie każdy słyszy głos lub kilka głosów
w głowie przez cały czas: bezwarunkowe procesy myślowe, które nie wiemy,
że mamy moc zatrzymać. Niekończące się monologi i dialogi.
Prawdopodobnie napotkałeś na ulicy
„szalonych” ludzi, którzy bezustannie mówią lub mamroczą do
siebie. Nie różni się to zbytnio od tego, co robisz ty czy inni
„normalni” ludzie, za wyjątkiem, że nie robisz tego głośno. Głos
w głowie komentuje, spekuluje, ocenia, porównuje, skarży się, lubi, nie
lubi, itd. Głos niekoniecznie odnosi się do sytuacji, w której znajdujesz
się w danym momencie; może on odtwarzać bliską lub odległą przeszłość
albo wyobrażać sobie możliwe przyszłe sytuacje. A nawet jeśli głos
odnosi się do bieżącej sytuacji, interpretuje ją w odniesieniu do przeszłości.
Dzieje się tak dlatego, że głos należy do twojego uwarunkowanego umysłu,
który jest wynikiem całej twojej przeszłej historii, a także zbiorowej
postawy umysłowej, którą odziedziczyłeś w swojej kulturze. Tak więc
postrzegasz i oceniasz teraźniejszość przez oczy przeszłości i obraz,
jaki otrzymujesz jest zupełnie zniekształcony. Często się zdarza, że głos
jest twoim własnym najgorszym wrogiem. Wiele osób żyje z katem w głowie,
który bezustannie atakuje ich i karze oraz wysysa z energii życiowej. To
jest powodem niewypowiedzianej męki i nieszczęścia, z także chorób.
Dobra wiadomość jest taka, że można
się uwolnić od umysłu. Jest to jedyne prawdziwe wyzwolenie. Możesz zrobić
pierwszy krok już teraz. Zacznij słuchać głosu w swojej głowie, kiedy
tylko możesz. Zwróć szczególną uwagę na powtarzające się wzorce myślowe,
te stare płyty gramofonowe, które grają w twojej głowie już od lat. To właśnie
rozumiem przez obserwowanie myśliciela, a innymi słowy oznacza to: słuchaj
głosu w swojej głowie i bądź tam obecny jako świadek.
Kiedy słuchasz swego głosu, bądź
bezstronny; czyli nie osądzaj. Nie oceniaj ani nie potępiaj tego, co słyszysz,
bo gdy tak zrobisz, będzie to oznaczało, że ten sam głos wrócił tylnymi
drzwiami. Wkrótce będziesz mógł rozpoznać: tam jest głos, a tu jestem
ja, który go słucham i obserwuję. Poczucie twojej własnej obecności
– ja jestem- nie jest myślą. Powstaje ono poza umysłem.
Tak więc kiedy słuchasz myśli, jesteś świadomy nie tylko
jej ale także siebie jako świadka tej myśli. Pojawia się wtedy nowy wymiar
świadomości. Myśl traci swoją moc nad tobą i szybko zanika, bo nie dodajesz
już dłużej energii swojemu umysłowi utożsamiając się z nim. To jest początek
końca bezwarunkowego, przymusowego myślenia.
Kiedy myśl zanika, doświadczasz braku ciągłości
w strumieniu umysłowym – luki w umyśle. Na początku luki te będą krótkie,
być może kilkusekundowe, ale z czasem wydłużą się. Kiedy pojawiają się
luki, czujesz w sobie znieruchomienie i spokój. Jest to naturalny stan jedności
z Jaźnią, który umysł zwykle nam przesłania. W miarę praktyki poczucie
spokoju pogłębi się, a głębi jego nie ma tak naprawdę końca.
Nie jest to stan podobny do transu. Ani
trochę. Nie ma tu utraty świadomości. Wręcz przeciwnie. Gdyby ceną
spokoju było obniżenie świadomości, a ceną znieruchomienia brak witalności
i czujności, nie warto byłoby się trudzić. W tym stanie wewnętrznego połączenia
jesteś dużo bardziej czujny i przebudzony niż w stanie identyfikacji z umysłem.
Jesteś w pełni obecny. A to z kolei podnosi wibrację pola energetycznego,
które zasila ciało fizyczne.
W miarę jak zagłębiasz się coraz
bardziej w obszar nie-umysłu, jak nazywany on jest czasami na Wschodzie, doświadczasz
stanu czystej świadomości. W stanie tym czujesz swoją własną obecność z
taka intensywnością i radością, że wszystkie myśli, emocje, ciało
fizyczne oraz cały zewnętrzny świat stają się w porównaniu z tym
stosunkowo nieważne. Nie jest to jednak stan skoncentrowany na
„ja”, ale pozbawiony „ja”. Zabiera cię on poza twoje
ja. Obecność, której doświadczasz jest prawdziwym tobą, a jednocześnie
czymś niepojęcie większym od ciebie.
Tak więc najważniejszym krokiem w twojej
podróży do oświecenia jest nauczyć się nie utożsamiać z umysłem. Za każdym
razem kiedy tworzysz lukę w przepływie myśli, światło twojej świadomości
powiększa się.
Pewnego dnia złapiesz się na tym, że śmiejesz
się ze swojego głosu w głowie, tak jak mógłbyś śmiać się z wybryków
dziecka. Będzie to oznaczało, że nie traktujesz już zawartości swojego
umysłu tak poważnie, a twoje poczucie siebie nie jest już od niego zależne.
Umysł, w moim rozumieniu tego słowa, nie
jest tylko myślą. Zawiera on także twoje emocje, jak również wszystkie
nieświadome mentalno-emocjonalne reaktywne wzorce. Emocja powstaje w miejscu,
gdzie umysł i ciało się spotykają. Jest ona reakcją ciała na twój umysł
albo, jak można by powiedzieć, odbiciem twojego umysłu w ciele. Na przykład
atakująca lub wroga myśl wywoła w twoim ciele nagromadzenie energii, które
nazywamy gniewem. Ciało przygotowuje się do walki. Myśl, że jesteś zagrożony,
psychicznie lub fizycznie, sprawia, że ciało się kurczy i jest to fizyczną
stroną tego, co nazywamy lękiem. Badania pokazały, że silne emocje powodują
nawet zmiany w biochemii organizmu. Te właśnie biochemiczne zmiany
reprezentują fizyczny czy materialny aspekt emocji. Oczywiście nie jesteś
zwykle świadomy wszystkich swoich wzorców myślowych i często właśnie
poprzez obserwowanie swoich emocji możesz je sobie uświadomić.
Im bardziej utożsamiasz się ze swoim myśleniem,
swoimi preferencjami, osądami i interpretacjami, czyli im mniej jesteś
obecny jako obserwująca świadomość, tym większy ładunek emocjonalnej
energii, czy sobie go uświadamiasz czy nie. Jeśli nie potrafisz poczuć
swoich emocji, jeśli jesteś od nich odcięty, w końcu doświadczysz ich na
czysto fizycznym poziomie, jako problem lub symptom fizyczny. Wiele o tym w
ostatnich latach napisano, więc nie ma potrzeby się w to wgłębiać. Silny
nieuświadomiony wzorzec emocjonalny może zamanifestować się nawet jako
wydarzenie zewnętrzne, które przytrafia się tylko tobie. Zaobserwowałem na
przykład, że ludzie, którzy mają w sobie dużo nieuświadomionego i nie
wyrażonego gniewu częściej są atakowani, werbalnie czy nawet fizycznie,
przez innych rozgniewanych ludzi, często bez wyraźnego powodu.
Emocja zazwyczaj ukazuje się jako powiększony
i naenergetyzowany wzorzec myślowy i często z powodu jej obezwładniającego
ładunku energetycznego, trudno jest na początku być wystarczająco obecnym,
by móc ją obserwować. Chce przejąć nad tobą kontrolę i zwykle jej się
to udaje – no chyba że jest w tobie wystarczająco dużo obecności. Jeśli
zostaniesz wciągnięty w nieświadome utożsamianie się z emocją poprzez
brak obecności, co jest normalne, emocja chwilowo staje się „tobą”.
Wtedy często tworzy się błędne koło między twoim myśleniem i emocją:
karmią się one nawzajem. Wzorzec myślowy tworzy wyolbrzymione odbicie
siebie w formie emocji, a częstotliwość wibracji emocji napędza pierwotny
wzorzec myślowy. Skupiając się mentalnie na sytuacji, wydarzeniu lub
osobie, które są postrzegane jako przyczyna emocji, myśl zasila w energię
emocję, która z kolei zasila wzorzec myślowy, itd.
Obserwowanie
emocji to w zasadzie to samo co słuchanie lub obserwowanie myśli. Jedyna różnica
jest taka, że myśl jest w głowie, a emocja ma silny komponent fizyczny, więc
jest przede wszystkim odczuwana w ciele. Możesz więc pozwolić emocji być
tam bez bycia kontrolowanym przez nią. Wtedy nie jesteś już emocją;
jesteś obserwatorem, patrzącą obecnością. Jeśli będziesz to ćwiczył,
wszystko, co jest w tobie nieświadome ukarze się w świetle świadomości.
Fragment książki “The Power of Now”,
tłumaczenie Dorota Janowska
Eckhart Tolle
|