PDF Drukuj E-mail
Ukryty Nurt
Osho
    Czy gdy porzucę zazdrość, zaborczość, przywiązanie, potrzeby, oczekiwania i pragnienia, to czy cokolwiek pozostanie z mojej miłości? Czy cała moja poezja i namiętność jest kłamstwem? Czy moje bóle miłości są bardziej bólem niż miłością? Czy kiedykolwiek nauczę się kochać?
Miłości nie można się nauczyć, nie można się w niej wykształcić. Wyuczona miłość nie będzie w ogóle miłością. Taka miłość nie będzie prawdziwą, lecz plastikową różą. Gdy czegoś się uczysz, oznacza to, że to coś nabywasz z zewnątrz; to coś wówczas nie jest wynikiem wewnętrznego wzrostu. A miłość musi być wewnętrznym wzrastaniem, jeśli ma być prawdziwa i autentyczna.
    Miłość nie jest uczeniem się, ale wzrastaniem. Do ciebie należy oduczenie się nie-miłości, zamiast uczenia się sposobów kochania. Przeszkody muszą zostać usunięte, zniszczone - wówczas miłość okaże się twoją naturalną, spontaniczną istotą. Gdy raz przeszkody zostają usunięte, głazy odrzucone, miłość zaczyna przepływać. Ona już tam jest - ukryta pod wieloma głazami, jej źródło już tam jest. Ona jest twoją istotą.
    To jest dar, lecz nie taki, który dopiero nadejdzie w przyszłości, lecz dar, który już został ci dany w momencie twoich narodzin. Istnieć to jest być miłością. Wystarczy umieć oddychać, by umieć kochać. Miłość jest jak oddychanie. To, czym dla ciała fizycznego jest oddychanie, tym jest miłość dla duchowej istoty. Bez oddychania ciało umiera, bez miłości umiera dusza.
Pamiętaj: miłość nie jest czymś, czego można się wyuczyć. Jeśli będziesz się jej uczyć umknie ci sedno. Nauczysz się czegoś innego w imię miłości. I wówczas będzie to coś fałszywego. Fałszywa moneta może wyglądać jak prawdziwa; jeśli nie znasz prawdziwej, fałszywa może cię zwieść. Tylko poprzez poznanie prawdziwego, będziesz w stanie odróżnić prawdziwe od fałszywego.
I oto przeszkody: zazdrość, zaborczość, przywiązanie, oczekiwania, pragnienia..... Twój lęk jest uzasadniony. "Jeśli to wszystko zniknie, czy cokolwiek pozostanie z mojej miłości?" Nic nie pozostanie z twojej miłości. Miłość pozostanie..., lecz miłość nie ma nic wspólnego z "ja" lub "ty". Tak naprawdę, gdy cała zaborczość, cała zazdrość, wszystkie oczekiwania znikają, miłość nie znika - ty znikasz, ego znika. Te wszystkie rzeczy są cieniami ego.
    Zazdrość nie jest miłością. Obserwuj, przyglądaj się, obserwuj ponownie. Gdy czujesz zazdrość; to nie miłość czuje zazdrość; miłość nigdy nie zaznała zazdrości. Tak jak i słońce nigdy nie zaznało ciemności, miłość nigdy nie zaznała zazdrości. To ego czuje zranienie, to ego czuje, że musi rywalizować, w ciągłej walce. To ego jest ambitne i chce być wyniesione ponad innych, chce być kimś szczególnym. To ego zaczyna czuć się zazdrosne, zaborcze - ponieważ ego może istnieć tylko gdy coś posiada.
Im więcej posiadasz, tym mocniejsze staje się twoje ego, bez posiadania ego nie może istnieć. Ono opiera się na posiadaniu, ono zależy od posiadania. Więc gdy masz więcej pieniędzy, więcej władzy, więcej prestiżu, piękną kobietę, pięknego mężczyznę, piękne dzieci, ego czuje się niezmiernie nakarmione. Gdy te rzeczy znikną, gdy niczego nie będziesz posiadać w ogóle, nie znajdziesz ego wewnątrz. Nie będzie tam nikogo, kto mógłby powiedzieć "ja".
I jeśli myślisz, że to jest twoja miłość, to z pewnością twoja miłość też zniknie. Twoja miłość tak naprawdę nie jest miłością. To zazdrość, zaborczość, nienawiść, złość, przemoc, to jest tysiące różnych rzeczy, ale nie miłość. One przebierają się za miłość, udają ją - ponieważ te wszystkie rzeczy są tak brzydkie, że nie potrafią istnieć bez maski.
Oto stara przypowieść:

    Właśnie został stworzony świat. Każdego dnia Bóg obdarowywał go nowymi rzeczami. Jednego dnia posłał w świat Piękno i Brzydotę. To była długa podróż, z raju na ziemię - i w momencie, gdy do niej dotarły, był właśnie wczesny poranek, wschodziło słońce. Niedaleko było jezioro i obie zdecydowały się na kąpiel, gdyż ich całe ciała i ubrania były zakurzone.
    Nie znając obyczajów - były tak nowe - ściągnęły wszystkie swoje ubrania i całkowicie nagie skoczyły w zimne wody jeziora. Słońce wzeszło, zaczęli schodzić się ludzie. Brzydota uczyniła podstęp - gdy Piękno odpłynęło daleko na środek jeziora, Brzydota dopłynęła do brzegu, włożyła szaty Piękna i uciekła. Gdy Piękno zdało sobie sprawę z tego, że ludzie się schodzą a on jest naga, zaczęło rozglądać się wokół…. I ujrzało, że jego rzeczy znikły! Brzydota uciekła, Piękno stało nagie w słońcu, a tłum się zbliżał. Nie mając innego wyjścia, założyło szaty Brzydoty i zaczęło jej szukać, by zmienić z nią szaty.
Mówią, że Piękno ciągle szuka….ale Brzydota jest przebiegła i ucieka. Brzydota jest ciągle w szatach Piękna, przebrana za Piękno, a Piękno chodzi w szatach Brzydoty.

To niezwykle piękna przypowieść.
Wszystkie te rzeczy są tak brzydkie, że gdy dostrzegasz ich rzeczywistość to nie potrafisz znieść bycia z nimi choćby na moment a one nie pozwalają widzieć ci rzeczywistości. Zazdrość udaje, że jest miłością, zaborczość nosi maskę miłości ….. i jest ci z tym dobrze.
Nie oszukujesz tutaj nikogo innego, tylko samego siebie. Te rzeczy nie są miłością. To co znasz jako miłość, to co do tej pory znałeś jako miłość, to zniknie. Nie ma w takiej miłości niczego z poezji. Tak, jest namiętność - lecz namiętność to gorączkowy, nieświadomy stan. Namiętność nie jest poezją. Poezja jest znana tylko buddom - poezja życia, poezja egzystencji.
    Podniecenie, gorączka, nie są ekstazą. One wyglądają podobnie - w tym leży problem. W życiu wiele rzeczy wygląda podobnie i różnice są bardzo delikatne i subtelne. Podniecenie może wyglądać jak ekstaza - ale nią nie jest, bo ekstaza w swej naturze jest chłodna. Namiętność jest gorąca. Miłość jest chłodna, nie zimna, lecz chłodna. Nienawiść jest zimna. Namiętność, pożądanie są gorące. Miłość jest dokładnie pośrodku. Jest chłodna - ani zimna, ani gorąca. To stan ogromnego spokoju i ciszy. I z tej ciszy wypływa taniec twego istnienia.
    To, co nazywasz poezją i namiętnością, jest niczym innym tylko kłamstwem - za pięknymi fasadami. Spośród twoich stu poetów, dziewięćdziesięciu dziewięciu nie jest prawdziwymi poetami, lecz tylko ludźmi w stanie pomieszania, emocji, namiętności, pożądania, seksualności, zmysłowości. Tylko jeden spośród twoich stu poetów jest prawdziwym poetą.
    I prawdziwy poeta może nigdy skomponować żadnego wiersza, ponieważ jego cała istota jest poezją. Sposób w jaki się porusza, sposób w jaki siedzi i w jaki je, sposób w jaki śpi - to wszystko jest poezją. On jest poezją. Może pisać poezję, może jej nie pisać, to jest nieistotne.
Co ty nazywasz poezją, jest niczym więcej jak ekspresją twej gorączki, twego rozgrzanego stanu świadomości. To stan obłędu. Namiętność jest szaleństwem, ślepą i nieświadomą - bo daje ci wrażenie, że jest miłością.
    Miłość jest możliwa tylko wtedy gdy zaistnieje medytacja. Jeśli nie wiesz jak być ześrodkowanym w swoim istnieniu, jeśli nie wiesz jak spocząć i zrelaksować się w swoim istnieniu, jeśli nie wiesz jak być całkowicie samotnym i radosnym, nigdy nie dowiesz się czym jest miłość.
Miłość jawi się być związkiem, ale zaczyna się w głębokiej samotności. Miłość wyraża się jako relacja, ale jej źródło nie jest w relacji, źródło miłości wypływa z medytacji. Gdy jesteś absolutnie szczęśliwy w swej samotności - gdy nie potrzebujesz wcale drugiego, gdy drugi nie jest potrzebą - wtedy jesteś zdolny do miłości. Jeśli drugi jest potrzebą możesz tylko eksploatować, manipulować, dominować, ale nie możesz kochać.
    Ponieważ zależysz od drugiego, wzrasta zaborczość - z lęku. "Kto wie? On jest ze mną dzisiaj, jutro może ze mną nie być. Kto wie, co się stanie za moment?". Twoja kobieta może cię zostawić, twoje dzieci wyrosnąć i odejść, twój mąż może cię porzucić. Kto wie, co się stanie za moment? Z tego lęku o przyszłość stajesz się bardzo zaborczy. Kreujesz więź wokół osoby, myśląc, że ją kochasz.
Ale miłość nie może stworzyć więzienia - i jeśli miłość kreuje więzienie, to nic nie zostaje prócz nienawiści. Miłość przynosi wolność, miłość daje wolność. Nie bierze w posiadanie, nie zawłaszcza. Ale to jest tylko możliwe wtedy, gdy poznasz miłość zupełnie innej jakości. Miłość wynikającą nie z potrzeby, lecz z dzielenia się.
    Miłość jest dzieleniem się obfitością radości. Jesteś zbyt pełen radości, nie możesz już jej pomieścić, musisz się nią dzielić. Wtedy jest w tym poezja i coś niezmiernie pięknego, coś co przychodzi nie z tego świata, jest to coś co przychodzi spoza. Tej miłości nie możesz się nauczyć, ale przeszkody oddzielające cię od niej mogą zostać usunięte.
    Wiele razy mówię ucz się sztuki miłości, ale co tak naprawdę mam na myśli to: Naucz się sztuki usuwania tego, co oddziela cię od miłości. Jest to negatywny proces. Jest jak kopanie studni: usuwasz wiele warstw ziemi, kamieni i nagle pojawia się woda. Woda zawsze tam była; płynąca pod ziemią. Teraz usunąłeś wszystkie bariery, woda jest dostępna. Tak samo miłość, miłość jest nurtem twej istoty. Już płynie w tobie, ale musisz usunąć wiele kamieni, wiele warstw ziemi.
To mam na myśli mówiąc naucz się sztuki miłości. W rzeczywistości nie jest to uczenie się miłości, ale oduczanie się sposobów nie-miłości.


Fragment "Love, Freedom, Aloneness. The Koan of Relationships" Osho
Wyd. St. Martin's Griffin 2001

Przekład: Magdalena Janicka

< Poprzedni   Następny >