|
Ukryty Nurt
Czy gdy porzucę zazdrość, zaborczość, przywiązanie,
potrzeby, oczekiwania i pragnienia, to czy cokolwiek pozostanie z mojej
miłości? Czy cała moja poezja i namiętność jest kłamstwem? Czy moje
bóle miłości są bardziej bólem niż miłością? Czy kiedykolwiek nauczę
się kochać?
Miłości nie można się nauczyć, nie można się w niej
wykształcić. Wyuczona miłość nie będzie w ogóle miłością. Taka miłość
nie będzie prawdziwą, lecz plastikową różą. Gdy czegoś się uczysz,
oznacza to, że to coś nabywasz z zewnątrz; to coś wówczas nie jest
wynikiem wewnętrznego wzrostu. A miłość musi być wewnętrznym
wzrastaniem, jeśli ma być prawdziwa i autentyczna.
Miłość nie jest uczeniem się, ale wzrastaniem. Do
ciebie należy oduczenie się nie-miłości, zamiast uczenia się sposobów
kochania. Przeszkody muszą zostać usunięte, zniszczone - wówczas miłość
okaże się twoją naturalną, spontaniczną istotą. Gdy raz przeszkody
zostają usunięte, głazy odrzucone, miłość zaczyna przepływać. Ona już
tam jest - ukryta pod wieloma głazami, jej źródło już tam jest. Ona
jest twoją istotą.
To jest dar, lecz nie taki, który dopiero nadejdzie
w przyszłości, lecz dar, który już został ci dany w momencie twoich
narodzin. Istnieć to jest być miłością. Wystarczy umieć oddychać, by
umieć kochać. Miłość jest jak oddychanie. To, czym dla ciała fizycznego
jest oddychanie, tym jest miłość dla duchowej istoty. Bez oddychania
ciało umiera, bez miłości umiera dusza.
Pamiętaj: miłość nie jest czymś, czego można się
wyuczyć. Jeśli będziesz się jej uczyć umknie ci sedno. Nauczysz się
czegoś innego w imię miłości. I wówczas będzie to coś fałszywego.
Fałszywa moneta może wyglądać jak prawdziwa; jeśli nie znasz
prawdziwej, fałszywa może cię zwieść. Tylko poprzez poznanie
prawdziwego, będziesz w stanie odróżnić prawdziwe od fałszywego.
I oto przeszkody: zazdrość, zaborczość,
przywiązanie, oczekiwania, pragnienia..... Twój lęk jest uzasadniony.
"Jeśli to wszystko zniknie, czy cokolwiek pozostanie z mojej miłości?"
Nic nie pozostanie z twojej miłości. Miłość pozostanie..., lecz miłość
nie ma nic wspólnego z "ja" lub "ty". Tak naprawdę, gdy cała
zaborczość, cała zazdrość, wszystkie oczekiwania znikają, miłość nie
znika - ty znikasz, ego znika. Te wszystkie rzeczy są cieniami ego.
Zazdrość nie jest miłością. Obserwuj, przyglądaj
się, obserwuj ponownie. Gdy czujesz zazdrość; to nie miłość czuje
zazdrość; miłość nigdy nie zaznała zazdrości. Tak jak i słońce nigdy
nie zaznało ciemności, miłość nigdy nie zaznała zazdrości. To ego czuje
zranienie, to ego czuje, że musi rywalizować, w ciągłej walce. To ego
jest ambitne i chce być wyniesione ponad innych, chce być kimś
szczególnym. To ego zaczyna czuć się zazdrosne, zaborcze - ponieważ ego
może istnieć tylko gdy coś posiada.
Im więcej posiadasz, tym mocniejsze staje się twoje
ego, bez posiadania ego nie może istnieć. Ono opiera się na posiadaniu,
ono zależy od posiadania. Więc gdy masz więcej pieniędzy, więcej
władzy, więcej prestiżu, piękną kobietę, pięknego mężczyznę, piękne
dzieci, ego czuje się niezmiernie nakarmione. Gdy te rzeczy znikną, gdy
niczego nie będziesz posiadać w ogóle, nie znajdziesz ego wewnątrz. Nie
będzie tam nikogo, kto mógłby powiedzieć "ja".
I jeśli myślisz, że to jest twoja miłość, to z
pewnością twoja miłość też zniknie. Twoja miłość tak naprawdę nie jest
miłością. To zazdrość, zaborczość, nienawiść, złość, przemoc, to jest
tysiące różnych rzeczy, ale nie miłość. One przebierają się za miłość,
udają ją - ponieważ te wszystkie rzeczy są tak brzydkie, że nie
potrafią istnieć bez maski.
Oto stara przypowieść:
Właśnie został stworzony świat. Każdego dnia Bóg
obdarowywał go nowymi rzeczami. Jednego dnia posłał w świat Piękno i
Brzydotę. To była długa podróż, z raju na ziemię - i w momencie, gdy do
niej dotarły, był właśnie wczesny poranek, wschodziło słońce. Niedaleko
było jezioro i obie zdecydowały się na kąpiel, gdyż ich całe ciała i
ubrania były zakurzone.
Nie znając obyczajów - były tak nowe - ściągnęły
wszystkie swoje ubrania i całkowicie nagie skoczyły w zimne wody
jeziora. Słońce wzeszło, zaczęli schodzić się ludzie. Brzydota uczyniła
podstęp - gdy Piękno odpłynęło daleko na środek jeziora, Brzydota
dopłynęła do brzegu, włożyła szaty Piękna i uciekła. Gdy Piękno zdało
sobie sprawę z tego, że ludzie się schodzą a on jest naga, zaczęło
rozglądać się wokół…. I ujrzało, że jego rzeczy znikły! Brzydota
uciekła, Piękno stało nagie w słońcu, a tłum się zbliżał. Nie mając
innego wyjścia, założyło szaty Brzydoty i zaczęło jej szukać, by
zmienić z nią szaty.
Mówią, że Piękno ciągle szuka….ale Brzydota jest
przebiegła i ucieka. Brzydota jest ciągle w szatach Piękna, przebrana
za Piękno, a Piękno chodzi w szatach Brzydoty.
To niezwykle piękna przypowieść.
Wszystkie te rzeczy są tak brzydkie, że gdy
dostrzegasz ich rzeczywistość to nie potrafisz znieść bycia z nimi
choćby na moment a one nie pozwalają widzieć ci rzeczywistości.
Zazdrość udaje, że jest miłością, zaborczość nosi maskę miłości ….. i
jest ci z tym dobrze.
Nie oszukujesz tutaj nikogo innego, tylko samego
siebie. Te rzeczy nie są miłością. To co znasz jako miłość, to co do
tej pory znałeś jako miłość, to zniknie. Nie ma w takiej miłości
niczego z poezji. Tak, jest namiętność - lecz namiętność to gorączkowy,
nieświadomy stan. Namiętność nie jest poezją. Poezja jest znana tylko
buddom - poezja życia, poezja egzystencji.
Podniecenie, gorączka, nie są ekstazą. One
wyglądają podobnie - w tym leży problem. W życiu wiele rzeczy wygląda
podobnie i różnice są bardzo delikatne i subtelne. Podniecenie może
wyglądać jak ekstaza - ale nią nie jest, bo ekstaza w swej naturze jest
chłodna. Namiętność jest gorąca. Miłość jest chłodna, nie zimna, lecz
chłodna. Nienawiść jest zimna. Namiętność, pożądanie są gorące. Miłość
jest dokładnie pośrodku. Jest chłodna - ani zimna, ani gorąca. To stan
ogromnego spokoju i ciszy. I z tej ciszy wypływa taniec twego istnienia.
To, co nazywasz poezją i namiętnością, jest niczym
innym tylko kłamstwem - za pięknymi fasadami. Spośród twoich stu
poetów, dziewięćdziesięciu dziewięciu nie jest prawdziwymi poetami,
lecz tylko ludźmi w stanie pomieszania, emocji, namiętności, pożądania,
seksualności, zmysłowości. Tylko jeden spośród twoich stu poetów jest
prawdziwym poetą.
I prawdziwy poeta może nigdy skomponować żadnego
wiersza, ponieważ jego cała istota jest poezją. Sposób w jaki się
porusza, sposób w jaki siedzi i w jaki je, sposób w jaki śpi - to
wszystko jest poezją. On jest poezją. Może pisać poezję, może jej nie
pisać, to jest nieistotne.
Co ty nazywasz poezją, jest niczym więcej jak
ekspresją twej gorączki, twego rozgrzanego stanu świadomości. To stan
obłędu. Namiętność jest szaleństwem, ślepą i nieświadomą - bo daje ci
wrażenie, że jest miłością.
Miłość jest możliwa tylko wtedy gdy zaistnieje
medytacja. Jeśli nie wiesz jak być ześrodkowanym w swoim istnieniu,
jeśli nie wiesz jak spocząć i zrelaksować się w swoim istnieniu, jeśli
nie wiesz jak być całkowicie samotnym i radosnym, nigdy nie dowiesz się
czym jest miłość.
Miłość jawi się być związkiem, ale zaczyna się w
głębokiej samotności. Miłość wyraża się jako relacja, ale jej źródło
nie jest w relacji, źródło miłości wypływa z medytacji. Gdy jesteś
absolutnie szczęśliwy w swej samotności - gdy nie potrzebujesz wcale
drugiego, gdy drugi nie jest potrzebą - wtedy jesteś zdolny do miłości.
Jeśli drugi jest potrzebą możesz tylko eksploatować, manipulować,
dominować, ale nie możesz kochać.
Ponieważ zależysz od drugiego, wzrasta zaborczość -
z lęku. "Kto wie? On jest ze mną dzisiaj, jutro może ze mną nie być.
Kto wie, co się stanie za moment?". Twoja kobieta może cię zostawić,
twoje dzieci wyrosnąć i odejść, twój mąż może cię porzucić. Kto wie, co
się stanie za moment? Z tego lęku o przyszłość stajesz się bardzo
zaborczy. Kreujesz więź wokół osoby, myśląc, że ją kochasz.
Ale miłość nie może stworzyć więzienia - i jeśli
miłość kreuje więzienie, to nic nie zostaje prócz nienawiści. Miłość
przynosi wolność, miłość daje wolność. Nie bierze w posiadanie, nie
zawłaszcza. Ale to jest tylko możliwe wtedy, gdy poznasz miłość
zupełnie innej jakości. Miłość wynikającą nie z potrzeby, lecz z
dzielenia się.
Miłość jest dzieleniem się obfitością radości.
Jesteś zbyt pełen radości, nie możesz już jej pomieścić, musisz się nią
dzielić. Wtedy jest w tym poezja i coś niezmiernie pięknego, coś co
przychodzi nie z tego świata, jest to coś co przychodzi spoza. Tej
miłości nie możesz się nauczyć, ale przeszkody oddzielające cię od niej
mogą zostać usunięte.
Wiele razy mówię ucz się sztuki miłości, ale co tak
naprawdę mam na myśli to: Naucz się sztuki usuwania tego, co oddziela
cię od miłości. Jest to negatywny proces. Jest jak kopanie studni:
usuwasz wiele warstw ziemi, kamieni i nagle pojawia się woda. Woda
zawsze tam była; płynąca pod ziemią. Teraz usunąłeś wszystkie bariery,
woda jest dostępna. Tak samo miłość, miłość jest nurtem twej istoty.
Już płynie w tobie, ale musisz usunąć wiele kamieni, wiele warstw
ziemi.
To mam na myśli mówiąc naucz się sztuki miłości. W
rzeczywistości nie jest to uczenie się miłości, ale oduczanie się
sposobów nie-miłości.
Fragment "Love, Freedom, Aloneness. The Koan of Relationships" Osho
Wyd. St. Martin's Griffin 2001
Przekład: Magdalena Janicka
|