PDF Drukuj E-mail
Ziemia, Ja I Ty

Przeczytałem niedawno niezwykle alarmujący raport z badań naukowych nad stanem naszych oceanów. Według raportu, poziom PH oceanów, który był w równowadze przez ostatnich dziesięć milionów lat, zaczął zmieniać się na bardziej kwasowy. Skąd ta nagła zmiana?

Oceany pochłaniają z powietrza nadmiar tlenku węgla, będący bezpośrednim rezultatem nadmiernego zużycia paliw kopalnych, jak np. spalania węgla w procesie wytwarzania energii elektrycznej, ale przede wszystkim pochodzący ze spalin samochodowych. Absorbowanie przez oceany sztucznie wytworzonych gazów powoduje spadek zawartości tlenu w ich wodach, przez co poziom PH zmienia się na bardziej kwasowy. Od milionów lat ziemia podlega wielu naturalnym zmianom takim jak ruchy płyt tektonicznych, erupcje wulkanów, zmiany temperatury itp., ale według danych uzyskanych przez naukowców z badań próbek skalnych i na podstawie innych dowodów wiemy, że nigdy wcześniej nie dochodziło do takich zmian poziomu PH oceanów. Co to oznacza?

Osoby, które wiedzą jak powinien funkcjonować zdrowy organizm, zdają sobie sprawę z tego jak ważne jest utrzymanie poziomu PH krwi w odpowiedniej równowadze pomiędzy kwasowością a zasadowością. Kiedy poziom zmienia się na bardziej kwasowy ciału zaczyna brakować tlenu, układ odpornościowy jest osłabiony, ponieważ obecność toksyn towarzysząca kwasowości sprzyja rozwojowi wielu obcych ciał takich jak bakterie, wirusy i inne mikroby. Ciało zaczyna się szybciej starzeć i choruje, aż umiera. Jaki to ma związek z wami, ze mną i oceanami?

Ziemię można porównać do żyjącej istoty. Istnieją teorie, według których ziemia jest żywym organizmem posiadającym własną świadomość. Kiedy przeczytałem ten raport, na myśl o możliwych konsekwencjach zaburzenia poziomu PH zapaliło mi się czerwone światełko. To znak, że ziemia traci zdrowie - swój naturalny stan. Nie chcę straszyć i mówić, że to pierwsze oznaki śmierci naszej planety, ale musimy zrozumieć, że jeśli tendencja ta nadal się będzie utrzymywać, to właśnie takie będą skutki. Jeśli poziom kwasowości w oceanach przekroczy punkt krytyczny, spowoduje to zniszczenie ekosystemów a w konsekwencji śmierć każdej żyjącej na ziemi istoty. Być może ostatnie katastrofy naturalne, które wstrząsnęły ziemią są w jakiś sposób z tym związane i stanowią sygnał ostrzegawczy.

Przypominają mi się słowa Michaela Freedmana, mojego nauczyciela Kabały, które wypowiedział w latach 80-tych: „Ze względu na to, że nauka poczyniła takie postępy, a my mieszkamy na ziemi, w „luksusowym apartamencie na najwyższej kondygnacji”, to wydaje nam się, że ziemia należy do nas, że cały „budynek” jest nasz i możemy z nim zrobić, co nam się podoba. Szczerze mówiąc dotychczasowe nasze zachowanie było nieodpowiednie i przypuszczam, że mamy wybór pomiędzy poprawą a odejściem”.

Gdy się zastanowimy, prawdopodobnie pomyślimy najpierw o tym, że należy zmniejszyć zużycie paliw kopalnych. Wielu naukowców ostrzega nas już od dwudziestu lat o możliwym niebezpieczeństwie, ale kraje uprzemysłowione i koncerny paliwowe mają monopol na bogactwa naturalne i nie zamierzają pozwolić na zmniejszenie tego zużycia. Czy nie ma już nadziei?

Ale są i dobre wiadomości. Ty i ja, poprzez pracę nad sobą, możemy wiele zmienić jeśli chodzi o kondycję ziemi. Wierzę, że stan ziemi jest odzwierciedleniem stanu świadomości ludzkości. Dlatego prawdopodobnie pojawia się tyle ostrzeżeń w postaci kręgów zbożowych oraz licznych katastrof naturalnych. Niewiele osób słucha tych wiadomości, ale to będzie się zmieniać, bo sygnały te są coraz głośniejsze i wyraźniejsze. To tak jak z ciałem fizycznym, które nawykowo poddaje się negatywnym myślom, które wywołują lęk, co prowadzi do stresu na poziomie fizycznym, a w konsekwencji powoduje bardziej kwaśny odczyn krwi. Im większy stres tym więcej tlenu zużywamy, w efekcie czego odczyn krwi staje się bardziej kwasowy. Wtedy w ciele pojawia się choroba będąca ostrzeżeniem, aby zwrócić uwagę na myśli, przekonania i niezdrowy tryb życia. Wiele osób jednak opiera się temu, ponieważ nie chcą porzucić swoich nawyków, nałogów i stylu życia. Aby zagłuszyć symptomy z ciała biorą leki, co generalnie nie poprawia jednak ani ich zdrowia, ani poziomu PH.

Dla poprawy zdrowia i odzyskania zasadowego odczynu krwi, wielu lekarzy zaleca przestrzeganie diety, aktywność fizyczną, mniej alkoholu, zrzucenie nadwagi, ale moim zdaniem to powierzchowne podejście. Jeśli pojmiemy, że zarówno ciało jak i emocje są niewinne a ich stan wynika z myśli, jakie mamy w ciągu dnia, to zdamy sobie sprawę z tego, że zmiany mogą zajść tylko na poziomie myśli. Ale myśli również są niewinne. Prawdziwym powodem stresu jest nasze przywiązanie do myśli, nasza wiara w nie. Co stałoby się gdyby Hitler i Stalin dokładniej zastanowili się nad tym, w co wierzą? Gdyby rozważyli, że może ich przekonania są błędne. Tylko gdy zatracimy się w którejś z pięciu przeszkód: porównywaniu, osądzaniu, oporze, utożsamianiu się lub analizowaniu, tracimy świadomość siebie i pozwalamy myślom, by nas kontrolowały. Wiele osób uważa, że są swoimi myślami i poglądami, co jest związane z czwartą przeszkodą tj. utożsamianiem się.
Jedynym naszym prawdziwym ja jest to, co pozostaje, gdy porzucimy pięć przeszkód. Wszystko inne jest iluzją.
Zatem przyjrzenie się własnym przekonaniom to wielki krok ku poszerzeniu świadomości, czyli temu co ostatecznie tworzy zdrowe środowisko. Wiara w to, że świat jest niebezpieczny tworzy myśli, które z kolei wywołują lęk i napięcie w ciele, przyczyniając się tym samym do zmiany odczynu krwi na bardziej kwasowy. Wiara w pełen miłości, wspierający nas świat tworzy myśli, które przejawiają się jako emocje pełne miłości oraz zdrowie fizyczne itd. To wiadomo już od dawna. Dlaczego dysponując tą wiedzą ignorujemy fakty? Ponieważ opieramy się zmianom i chcemy pozostać w tym, co znamy. Staje się to naszą strefą bezpieczeństwa, której nawet nie dostrzegamy. Staje się ona normą. Ale zmiany są nieuniknione. Organizm, który przestaje się zmieniać, umiera. Transformacja naszego życia i przejście na wyższy poziom świadomość dotyczy każdego człowieka. Jednak niektórzy opierają się temu, przez co wywołują napięcie i choroby fizyczne. Przykro jest widzieć tych, którzy walczą o czyste powietrze i ochronę środowiska naturalnego dla dobra ziemi, ale ich ciała pełne są toksyn będących wynikiem ich zachowania oraz nieświadomych myśli pełnych lęku. Staje się to zrozumiałe, gdy przypomnimy sobie, że według psychologów myśli przeciętnego człowieka w 81% zawierają w sobie element lęku. Dlatego łatwo jest bić się o ochronę środowiska naturalnego a jednocześnie zaniedbywać o wiele ważniejsze środowisko wewnętrzne.

Opór przed zmianami staje się jeszcze wyraźniejszy podczas sesji Integracji Oddechem.

Leżymy oddychając świadomie. Po krótkiej chwili stłumione lęki i energie, które były uwięzione w ciele i umyśle, uwalniane są do świadomości ciała. To dziwne odczucie, więc nawykowo opieramy się mu, co jeszcze je podsyca. Wobec tego opieramy się mocniej a ono staje się silniejsze aż do chwili, w której w końcu poddamy się mu i rozluźniamy się, przez co uczucie integruje się i znika. Skutkiem tego pobudzony zostaje parasympatyczny układ nerwowy, ciało rozluźnia się i uspokaja, wzrasta zawartość tlenu w organizmie, a tym samym poziom PH krwi zostaje przywrócony do równowagi. Proste, ale skuteczne.

Ze wszystkich metod przywracania zdrowia i dobrego samopoczucia, na jakie natrafiłem i które wypróbowałem w życiu, ta jest najskuteczniejsza.

To jeden ze sposobów w jakie możemy pomóc ziemi. Świadomość ludzkości jest bezpośrednio połączona ze świadomością ziemi i wzajemnie na siebie oddziałują.

Zwracajmy uwagę na swoje myśli, nie po to by tłumić te, które są pełne lęku, ale aby stawać się ich świadomym. Obserwujemy emocje i napięcie w ciele, bo to one są wskazują na strach, który wywoływany jest przez osąd. W ostatnim liście pisałem o samoobserwacji. Gdy obserwuję moje uczucia i ciało, staję się świadomy swoich myśli, które wywołują lęk w emocjach i w ciele, co ostatecznie wpływa na poziom PH krwi.

Choć poziom PH nie jest sam w sobie przyczyną choroby, stanowi doskonały wskaźnik stanu zdrowia. Mamy tylko jedno ciało. Dbajmy o nie. Mamy tylko jedną ziemię. Dbajmy o nią wspólnie, dbając o siebie.


Z miłością

Colin P. Sisson

Przekład: Anna Boniszewska
< Poprzedni