PDF Drukuj E-mail
Ko³o Nawyku
Osho

    Cz³owiekowi wydaje siê, ¿e ¿yje w tera¼niejszo¶ci, ale to tylko pozory. Cz³owiek ¿yje w przesz³o¶ci. Przechodzi przez tera¼niejszo¶æ, lecz robi±c to pozostaje w przesz³o¶ci. Tera¼niejszo¶æ nie jest prawdziwym czasem dla zwyk³ej ¶wiadomo¶ci - dla zwyk³ej ¶wiadomo¶ci przesz³o¶æ jest prawdziwym czasem, a tera¼niejszo¶æ jest tylko przej¶ciem z przesz³o¶ci do przysz³o¶ci, chwilowym przej¶ciem. Przesz³o¶æ jest prawdziwa i przysz³o¶æ tak¿e, ale tera¼niejszo¶æ nie istnieje dla zwyk³ej ¶wiadomo¶ci.

    Przysz³o¶æ jest niczym wiêcej jak przed³u¿on± przesz³o¶ci±. Jest niczym wiêcej, jak co raz to rzutowan± przesz³o¶ci±. Tera¼niejszo¶æ wydaje siê nie istnieæ. Je¶li my¶lisz o tera¼niejszo¶ci, w ogóle jej nie znajdziesz - bo w momencie jej znalezienia, ju¿ przeminê³a. A moment wcze¶niej, przed jej znalezieniem, by³a ona w przysz³o¶ci.

    Dla ¶wiadomo¶ci Buddy, dla przebudzonej istoty, istnieje tylko tera¼niejszo¶æ. Dla zwyk³ej ¶wiadomo¶ci, nie¶wiadomej, ¶pi±cej, lunatycznej, przesz³o¶æ i przysz³o¶æ s± prawdziwe, a tera¼niejszo¶æ nie istnieje. Tylko u przebudzonego tera¼niejszo¶æ jest prawdziwa, a przesz³o¶æ i przysz³o¶æ staj± siê nieprawdziwe.

    Dlaczego tak jest? Dlaczego ¿yjesz w przesz³o¶ci? - dlatego, ¿e umys³ jest niczym wiêcej jak zakumulowan± przesz³o¶ci±. Umys³ jest pamiêci± - wszystkim, co zrobi³e¶, wszystkim o czym marzy³e¶, wszystkim tym co chcia³e¶ zrobiæ ale nie mog³e¶, wszystko co wyobrazi³e¶ sobie w przesz³o¶ci - to wszystko to twój umys³. Umys³ jest martwym bytem. Je¶li patrzysz umys³em, nigdy nie odnajdziesz tera¼niejszo¶ci, poniewa¿ tera¼niejszo¶æ jest ¿yciem, i ¿ycie nigdy nie mo¿e byæ do¶wiadczane poprzez martwe medium. Umys³ jest martwy.

    Umys³ jest jak kurz zbieraj±cy siê na lustrze. Im wiêcej kurzu, tym mniej lustro jest lustrem. I je¶li warstwa kurzu jest gruba, tak jak na tobie, wtedy lustro w ogóle niczego nie odbija.

    Ka¿dy zbiera kurz - nie tylko go zbierasz, lecz trzymasz siê go; my¶lisz, ¿e jest skarbem. Przesz³o¶æ minê³a - dlaczego siê jej tak kurczowo trzymasz? Nie mo¿esz nic zrobiæ wobec tego faktu, nie mo¿esz wróciæ, nie mo¿esz jej odwróciæ - dlaczego siê jej tak kurczowo trzymasz? Ona nie jest skarbem. I je¶li mocno trzymasz siê przesz³o¶ci i my¶lisz, ¿e jest skarbem, oczywi¶cie twój umys³ bêdzie chcia³ tym ¿yæ raz po raz w przysz³o¶ci. Twoja przysz³o¶æ nie mo¿e byæ wiêc niczym wiêcej jak zmodyfikowan± przesz³o¶ci± - trochê ulepszon±, trochê bardziej udekorowan±, ale bêdzie taka sama bo umys³ nie potrafi my¶leæ o nieznanym. Umys³ mo¿e tylko rzutowaæ w przysz³o¶æ znane, to co znasz.

    Zakochujesz siê w kobiecie, która potem umiera. Teraz jak znajdziesz inn± kobietê? Inna kobieta bêdzie zmodyfikowan± wersj± twej nie¿yj±cej ¿ony; to jest jedyny sposób jaki znasz. Cokolwiek robisz w przysz³o¶ci jest niczym wiêcej jak kontynuacj± przesz³o¶ci. Zmieniasz j± tylko troszkê, to tu ma³a ³atka, to tam ³atka, ale g³ówna czê¶æ pozostaje ta sama.

    Kto¶ zapyta³ Mulla Nasrudina gdy le¿a³ na ³o¿u ¶mierci "Gdyby ¿ycie dane ci by³o raz jeszcze, jakby¶ ¿y³ Nasruddinie? Czy dokona³by¶ jaki¶ zmian?" Nasruddin zaduma³ siê z zamkniêtymi oczyma, pomy¶la³, pomedytowa³, otworzy³ oczy i odpowiedzia³: "Tak, gdyby dane mi by³o ¿ycie raz jeszcze, to robi³bym przedzia³ek we w³osach na ¶rodku. Zawsze tak chcia³em, ale mój ojciec zawsze nalega³ bym tego nie robi³. I gdy mój ojciec umar³, w³osy ju¿ tak przywyk³y do innego sposobu czesania, ¿e nie mog³em ich rozdzielaæ na ¶rodku."

    Nie ¶miej siê! Gdyby ciebie zapytano co zrobi³by¶ ze swoim ¿yciem gdyby ci by³o dane jeszcze raz, dokona³by¶ ma³ych zmian, takich jak ta. M±¿ z trochê innym nosem, ¿ona z trochê inn± cer±, wiêkszy lub mniejszy dom - ale te rzeczy s± niczym wiêcej jak przedzia³kiem na ¶rodku w³osów, bana³em, niczym istotnym. W istocie twoje ¿ycie pozostanie takie samo. Robi³e¶ tak ju¿ wiele, wiele razy; a twoje ¿ycie w swej istocie pozostawa³o takie samo. Ju¿ wiele razy dane ci by³o ¿ycie. ¯y³e¶ wiele razy; jeste¶ bardzo, bardzo stary. Nie jeste¶ nowy na tej planecie, jeste¶ starszy od samej ziemi, bo ¿y³e¶ tak¿e na innych ziemiach, na innych planetach. Jeste¶ tak stary jak egzystencja - tak powinno byæ, bo jeste¶ jej czê¶ci±. Jeste¶ staro¿ytny, ale powtarzaj±cy ca³y czas ten sam wzorzec, szablon, raz po raz. To dlatego Hindusi nazywaj± ko³o ¿ycia i ¶mierci - ko³em, bo ono powtarza siebie samo. Jest to powtarzanie: te same szprychy krêc± siê w górê i w dó³, krêc± siê w dó³ i w górê.

    Umys³ rzutuje siebie samego i umys³ jest przesz³o¶ci±, wiêc twoja przysz³o¶æ nie bêdzie niczym innym tylko przesz³o¶ci±. A czym jest przesz³o¶æ? Co zrobi³e¶ w przesz³o¶ci? Cokolwiek zrobi³e¶ - dobro, z³o, to i tamto - cokolwiek robisz kreuje swoj± w³asn± powtórkê. Taka jest teoria karmy. Je¶li rozz³o¶ci³e¶ siê przedwczoraj, wytworzy³e¶ potencja³ bycia rozz³oszczonym ponownie wczoraj. I powtórzy³e¶ to, da³e¶ wiêcej energii swojej z³o¶ci. Nastrój z³o¶ci - ukorzeni³e¶ go bardziej, podla³e¶; dzisiaj powtórzysz j± z jeszcze wiêksz± moc±, z wiêksz± energi±. A jutro bêdziesz ponownie ofiar± dnia dzisiejszego.

    Ka¿dy czyn, który wykonujesz, lub nawet to, co my¶lisz, posiada swoje w³asne sposoby napierania znowu i znowu, poniewa¿ kreuje to w tobie pewien tor (kana³). Zaczyna absorbowaæ z ciebie energiê. Jeste¶ w z³o¶ci, potem to mija, wiêc my¶lisz, ¿e ju¿ d³u¿ej nie jeste¶ rozz³oszczony - i wtedy ca³e sedno ci umyka. Gdy ten nastrój min±³, tak naprawdê nic siê nie wydarzy³o, tylko ko³o siê poruszy³o i szprycha, która by³a na górze, teraz zesz³a w dó³. Z³o¶æ by³a na powierzchni kilka minut temu; teraz zesz³a w dó³ do nie¶wiadomo¶ci, w g³êbiny twej nie¶wiadomo¶ci. Poczeka na swój czas by ponownie siê wy³oniæ. Zachowa³e¶ siê wedle z³o¶ci, i tym wzmocni³e¶ j±. (...) Znowu da³e¶ jej moc, energiê. Czeka niczym nasiono w ziemi, czekaj±c na w³a¶ciw± sposobno¶æ i sezon, wtedy znowu zakie³kuje.

    Ka¿dy czyn jest samo-uwieczniaj±cy siê, ka¿da my¶l jest samo-uwieczniaj±ca siê. Wspó³pracuj±c z ni± dodajesz jej energii. Wcze¶niej czy pó¼niej zamieni siê to w nawyk. Bêdziesz to robi³ i nie bêdziesz tym kto to robi; bêdziesz to robiæ z si³y nawyku. Ludzie mówi±, ¿e nawyk jest drug± natur± - to nie przesada. Wrêcz przeciwnie - to niedopowiedzenie! Tak naprawdê, nawyk staje siê w koñcu pierwsz± natur±, a natura staje siê drug±. Natura staje siê niczym dodatek w ksi±¿ce, a nawyk staje siê g³ówn± czê¶ci± ksi±¿ki.

    ¯yjesz poprzez nawyk - a to oznacza, ¿e to nawyk ¿yje tob±. Nawyk sob± napiera, posiada swoj± w³asn± energiê. Oczywi¶cie bierze ow± energiê z ciebie, gdy¿ wspó³pracowa³e¶ z nim w przesz³o¶ci i robisz to te¿ teraz. Raz po razie i nawyk stanie siê twoim panem, a ty jego s³ug±, cieniem. Nawyk bêdzie wydawa³ nakaz, rozkaz, a ty bêdziesz jego pos³usznym s³ug±. Bêdziesz musia³ za nim pod±¿yæ.

    Zdarzy³o siê raz, ¿e pewien hinduski mistyk, Eknath, wybiera³ siê na pielgrzymkê. Pielgrzymka mia³a trwaæ przynajmniej rok, poniewa¿ musia³ on odwiedziæ wszystkie ¶wiête miejsca w kraju. Rzecz jasna, to by³ przywilej przebywaæ z Eknathem, wiêc tysi±ce ludzi podró¿owa³o wraz z nim. Z³odziej z miasta tak¿e przyszed³ i powiedzia³: "Wiem, jestem z³odziejem i nie jestem godzien byæ cz³onkiem twej religijnej grupy, ale mi te¿ podaruj szansê. Chcia³bym pój¶æ z tob± na pielgrzymkê."

    Eknath powiedzia³, "To bêdzie trudne, bo jeden rok, to d³ugi czas i mo¿esz zacz±æ okradaæ ludzi. Mo¿esz spowodowaæ k³opoty. Proszê porzuæ ten pomys³". Ale z³odziej nalega³. Powiedzia³: "Na jeden rok porzucê kradzie¿, bo muszê i¶æ. I obiecujê ci, ¿e przez ten jeden rok nie ukradnê ani jednej rzeczy od nikogo." Eknath na to przysta³.

    Ale ju¿ po tygodniu zaczê³y siê k³opoty, a polega³y one tym: rzeczy zaczê³y znikaæ z baga¿y podró¿uj±cych. A co by³o jeszcze bardziej konsternuj±ce, ¿e nikt ich nie krad³ - rzeczy znika³y z baga¿u jednej osoby, a odnajdywa³y siê po kilku dniach w torbie innej osoby. A ka¿dy cz³owiek u którego by³y znajdowane mówi³: "Nie mam z tym nic wspólnego. Naprawdê nie mam pojêcia jak te rzeczy znalaz³y siê w mojej torbie".

    Eknath zacz±³ co¶ podejrzewaæ, i jednej nocy uda³, ¿e ¶pi, lecz tak naprawdê czuwa³. Z³odziej pojawi³ siê oko³o pó³nocy i zacz±³ przenosiæ rzeczy jednej osoby do baga¿u drugiej osoby. Eknath przy³apa³ go na gor±cym uczynku i zapyta³ "Co robisz? Z³o¿y³e¶ obietnicê!"

    Na to z³odziej odpar³, "Dotrzymujê mej obietnicy. Nie ukrad³em ani jednej rzeczy. Ale to jest mój stary nawyk... i w ¶rodku nocy, je¶li nie uczyniê jakie¶ niecnej rzeczy, niemo¿liwe jest dla mnie zasn±æ. I przez ca³y rok nie spaæ? Jeste¶ cz³owiekiem wspó³odczuwaj±cym. Powiniene¶ mnie zrozumieæ. I niczego nie kradnê! Rzeczy znajduj± siê raz po raz; nigdzie nie znikaj±, lecz tylko s± pozamieniane pomiêdzy jedn± osob± a drug±. Co wiêcej, po roku muszê zacz±æ ponownie uprawiaæ mój z³odziejski kunszt, wiêc jest to dla mnie dobry trening".

    Nawyki zmuszaj± ciê do robienia rzeczy; jeste¶ ich ofiar±. Hindusi nazywaj± to teori± karmy. Ka¿dy czyn, który powtarzasz, lub ka¿da my¶l - gdy¿ my¶l jest te¿ form± subtelnego dzia³ania w umy¶le - rosn± w si³ê. Wtedy maj± ciê w gar¶ci. I zostajesz uwiêziony w tym nawyku. ¯yjesz ¿yciem uwiêzionego cz³owieka, niewolnika. A uwiêzienie to jest subtelne; wiêzienie jest stworzone z twych nawyków i twego uwarunkowania i dzia³añ, które uczyni³e¶. To wszystko owija twe ca³e cia³o i jeste¶ w tym uwik³any, lecz ty my¶lisz, i nabierasz siebie samego, ¿e ty sam to robisz.

    Gdy czujesz z³o¶æ, my¶lisz, ¿e to ty "robisz" tê z³o¶æ. Racjonalizujesz j± i mówisz, ¿e sytuacja tego wymaga³a: "Musia³em wpa¶æ w z³o¶æ, bo je¶li nie, to dziecku zdarzy³oby siê co¶ z³ego, rzeczy nie posz³yby tak jak powinny, biuro by³oby w ba³aganie. S³u¿±cy nie s³uchaliby mnie; musia³em siê zez³o¶ciæ by poradziæ sobie ze sprawami. By pokazaæ ¿onie gdzie jest jej miejsce, musia³em wpa¶æ w z³o¶æ". To s± racjonalizacje - w taki sposób twoje ego sprawia, ¿e my¶lisz, ¿e ty tu ci±gle jeste¶ panem. Ale nie jeste¶.

    Z³o¶æ pochodzi ze starego wzorca, z przesz³o¶ci. I gdy siê pojawia, próbujesz znale¼æ na ni± usprawiedliwienie. Psychologowie du¿o z tym tematem eksperymentowali i doszli do tych samych wniosków co ezoteryczna psychologia Wschodu: cz³owiek jest ofiar±, nie panem. Psychologowie w ramach eksperymentu poumieszczali ludzi w ca³kowitej izolacji, zapewniaj±c im ka¿d± mo¿liw± wygodê. Czegokolwiek osoby potrzebowa³y by³o im dostarczane, lecz równocze¶nie nie wchodzi³y w ¿aden kontakt z innymi lud¼mi. Osoby te mieszka³y w pomieszczeniu z klimatyzacj± - ¿adnej pracy, ¿adnych k³opotów, ¿adnych problemów, lecz te same nawyki ¿y³y w nich nadal. Jednego poranka, bez ¿adnego powodu - po ka¿da potrzeba by³a spe³niana i nie by³o powodu do zmartwieñ, ani ¿adnej wymówki, by wpadaæ w z³o¶æ, mimo to pewnego ranka - cz³owiek nagle zacz±³ nosiæ siê z narastaj±c± z³o¶ci±.

    To jest w tobie. Czasem smutek pojawia siê nagle w ogóle bez ¿adnego powodu. A czasem czujesz siê szczê¶liwy, w euforii, ekstatyczny. Cz³owiek pozbawiony wszelkich zwi±zków miêdzyludzkich, w izolacji w ca³kowitej wygodzie, gdzie ka¿da potrzeba jest zaspokajana, przechodzi przez wszystkie nastroje, przez które ty przechodzisz w zwi±zkach. Oznacza to, ¿e co¶ przychodzi z wnêtrza, a ty wieszasz to na kim¶ innym. Jest to wtedy racjonalizacja.

    Czujesz siê dobrze, czujesz siê ¼le, uczucia te kipi± z twej w³asnej nie¶wiadomo¶ci, w twej w³asnej przesz³o¶ci. Nikt nie jest za to odpowiedzialny z wyj±tkiem ciebie. Nikt nie mo¿e sprawiæ by¶ wpad³ w z³o¶æ, i nikt nie mo¿e sprawiæ, by¶ poczu³ siê szczê¶liwy. Ty sam stajesz siê szczê¶liwy, ty sam wpadasz w z³o¶æ, i ty sam stajesz siê smutny. Tak d³ugo jak nie zdasz sobie z tego sprawy, tak d³ugo pozostaniesz niewolnikiem.

    Mistrzostwo siebie przychodzi, gdy u¶wiadamiasz sobie, ¿e "Jestem absolutnie odpowiedzialny za wszystko co mi siê wydarza. Cokolwiek siê wydarza, bez wyj±tków - jestem za to ca³kowicie odpowiedzialny".

    Na pocz±tku to sprawi, ¿e poczujesz smutek i depresjê, poniewa¿ je¶li mo¿esz zrzuciæ odpowiedzialno¶æ na drugiego, to ty sam czujesz, ¿e jeste¶ w porz±dku. No bo co mo¿esz poradziæ, gdy to ¿ona zachowuje siê w z³o¶liwy sposób? Musisz siê tym zdenerwowaæ. Ale pamiêtaj dobrze, ¿ona zachowuje siê w taki z³o¶liwy sposób z powodu swego w³asnego wewnêtrznego mechanizmu. Ona nie jest z³o¶liwa wobec ciebie. Gdyby ciebie nie by³o pod rêk±, by³aby z³o¶liwa wobec dziecka. Gdyby dziecka nie by³o pod rêk±, by³aby z³o¶liwa wobec naczyñ; roztrzaska³aby je o pod³ogê. Zniszczy³aby radio. Ona musia³a co¶ zrobiæ, z³o¶æ w niej zbiera³a. To by³ po prostu przypadek, ¿e w³a¶nie czyta³e¶ gazetê a ona sta³a siê wobec ciebie z³o¶liwa. To by³ tylko przypadek, ¿e by³e¶ pod rêk± w z³ym momencie.

    A ty czujesz teraz z³o¶æ, nie dlatego, ¿e ¿ona wobec ciebie jest z³o¶liwa - ona tylko dostarczy³a ci sytuacjê, to wszystko. Da³a ci sposobno¶æ wpadniêcia w z³o¶æ, usprawiedliwienie na to by siê zez³o¶ciæ, ale sama z³o¶æ ju¿ w tobie wrza³a, kipia³a. Gdyby nie by³o tam ¿ony, tak samo wpad³by¶ w z³o¶æ - z czym¶ innym, bo z³o¶æ ju¿ by³a. Przysz³a z twej w³asnej nie¶wiadomo¶ci.

    Ka¿dy jest odpowiedzialny, ca³kowicie odpowiedzialny, za siebie samego i swoje w³asne zachowanie. Na pocz±tku to wprawi ciê w depresjê, ¿e jeste¶ odpowiedzialny, bo przecie¿ zawsze my¶la³e¶, ¿e chcesz byæ szczê¶liwy - wiêc jak mo¿esz byæ odpowiedzialny za swoje nieszczê¶cie? Zawsze pragniesz b³ogostanu, wiêc jak sam z siebie mo¿esz czuæ z³o¶æ? I z tego powodu zrzucasz odpowiedzialno¶æ na kogo¶ innego.

    Je¶li bêdziesz zrzucaæ odpowiedzialno¶æ na kogo¶ innego, to pamiêtaj, ¿e zawsze bêdziesz niewolnikiem, bo nikt nie mo¿e zmieniæ drugiego. Jak mo¿esz zmieniæ drug± osobê? Czy ktokolwiek kiedykolwiek zmieni³ drugiego? Jednym z najbardziej niespe³nionych ¿yczeñ na ¶wiecie jest zmienienie drugiego. Nikt nigdy tego nie dokona³, jest to niemo¿liwe, bo druga osoba istnieje w swojej w³asnej racji - nie mo¿esz jej zmieniæ. A kontynuujesz zrzucanie odpowiedzialno¶ci na drugiego, lecz nie mo¿esz go zmieniæ. I poniewa¿ zrzucasz odpowiedzialno¶æ na drugiego, nigdy nie zobaczysz, ¿e podstawowa odpowiedzialno¶æ jest twoja. Podstawowa zmiana musi zaj¶æ w tobie.

    Oto jak jeste¶ uwik³any: je¶li zaczniesz my¶leæ, ¿e jeste¶ odpowiedzialny za wszystkie swoje dzia³ania, wszystkie nastroje, na pocz±tku ogarnie ciê depresja. Ale je¶li potrafisz przej¶æ przez ni±, wkrótce poczujesz siê lekko, bo jeste¶ teraz wolny od drugiego. Teraz mo¿esz pracowaæ samodzielnie. Mo¿esz byæ wolny, mo¿esz byæ szczê¶liwy. Nawet je¶li ca³y ¶wiat jest pogr±¿ony w nieszczê¶ciu i uwiêzieniu, nie ma to dla ciebie ró¿nicy. I pierwsz± wolno¶ci± jest zaprzestanie zrzucania odpowiedzialno¶ci na drugiego, pierwsza wolno¶æ to wiedza, ¿e ty jeste¶ odpowiedzialny. Wówczas wiele rzeczy staje siê natychmiast mo¿liwych.

(...) Cokolwiek siê tobie dzieje - czujesz siê smutny, zamknij oczy i obserwuj swój smutek - pójd¼ za nim tam gdzie prowadzi, wejd¼ w niego g³êbiej. Wkrótce dotrzesz do przyczyny. Mo¿e bêdziesz musia³ odbyæ d³ug± podró¿, poniewa¿ w to w³±czone jest ca³e ¿ycie; i nie tylko to ¿ycie, ale wiele innych ¿ywotów jest w³±czonych. Znajdziesz w sobie wiele ran, które bol±, i powodu których czujesz siê smutny - one s± smutne; te rany jeszcze siê nie zagoi³y; one s± ¿ywe. Ta metoda powracania z powrotem do ¼ród³a, od skutku do przyczyny, uzdrowi je. Jak uzdrowi? Dlaczego uzdrowi? Jakie zjawisko tutaj zachodzi?

    Za ka¿dym razem gdy wracasz z powrotem to pierwsza rzecz jak± wtedy robisz, to zaprzestajesz zrzucania odpowiedzialno¶ci na innych, poniewa¿ je¶li zrzucisz odpowiedzialno¶æ na innego, to skierowujesz siê na zewn±trz. Wtedy ca³y proces jest niew³a¶ciwy, bo próbujesz znale¼æ przyczynê w drugiej osobie: "Dlaczego ¿ona jest taka z³o¶liwa?". Wówczas "dlaczego" zaczyna penetrowaæ zachowanie ¿ony. Umkn±³ ci pierwszy krok i ca³y proces bêdzie teraz niew³a¶ciwy.

    "Dlaczego czujê siê nieszczê¶liwy? Dlaczego czujê z³o¶æ?" - zamknij oczy i niech stanie siê to g³êbok± medytacj±. Po³ó¿ siê na pod³odze, zamknij oczy, rozlu¼nij cia³o i poczuj, dlaczego czujesz z³o¶æ. Zapomnij o ¿onie; to wymówka - A, B, C, D, cokolwiek, zapomnij o usprawiedliwianiu. Po prostu wejd¼ g³êbiej w siebie, spenetruj z³o¶æ. Potraktuj z³o¶æ niczym rzekê; zanurz siê w niej, p³yñ z ni± i z³o¶æ zabierze ciê do ¶rodka. Znajdziesz w sobie subtelne rany. ¯ona wygl±da³a z³o¶liwie, poniewa¿ dotknê³a subtelnej rany w tobie, czego¶, co boli. Zawsze my¶la³e¶, ¿e nie jeste¶ zbyt piêkny, i ¿e w ¶rodku jest rana. Gdy ¿ona jest z³o¶liwa, ona u¶wiadamia ci twoj± twarz. Mówi: "Id¼ i przejrzyj siê w lustrze!" - co¶ boli. By³e¶ niewierny ¿onie, i gdy ona próbuje byæ z³o¶liwa, ona wyniesie to znowu na powierzchniê: "Dlaczego ¶mia³e¶ siê z t± kobiet±? Dlaczego siedzia³e¶ z ni± taki szczê¶liwy?" - rana jest dotykana. By³e¶ niewierny, czujesz siê winny, rana o¿ywa.

    Zamknij oczy, czuj z³o¶æ, pozwól niech wzbierze w tobie totalnie, tak by¶ móg³ j± ujrzeæ ca³kowicie, tym, czym jest. I pozwól wówczas by ta energia pomog³a ci skierowaæ siê ku przesz³o¶ci, poniewa¿ ta z³o¶æ przychodzi z przesz³o¶ci. Przysz³o¶æ jeszcze nie nadesz³a. A to uczucie nie przychodzi tak¿e z tera¼niejszo¶ci. Takie jest ca³e g³ówne stanowisko karmy: ono nie mo¿e przyj¶æ z przysz³o¶ci, bo przysz³o¶æ jeszcze nie zaistnia³a; ono nie mo¿e przychodziæ z tera¼niejszo¶ci, bo w ogóle nie wiesz czym tera¼niejszo¶æ jest. Tera¼niejszo¶æ jest znana tylko przebudzonym. Ty ¿yjesz tylko w przesz³o¶ci, wiêc to przychodzi sk±d¶ z twojej przesz³o¶ci. Rana musi gdzie¶ le¿eæ w twych wspomnieniach. Wróæ z powrotem. Byæ mo¿e nie bêdzie to jedna rana, mo¿e byæ ich wiêcej - ma³ych, du¿ych. Wejd¼ g³êbiej i znajd¼ pierwsz± ranê, pierwotne ¼ród³o ca³ej z³o¶ci. Bêdziesz w stanie j± odnale¼æ, je¶li spróbujesz, bo ona ju¿ tam jest. Ona tam jest; ca³a twoje przesz³o¶æ ci±gle tam jest. Jest niczym film, zwiniêty i czekaj±cy w twym wnêtrzu. Ty rozwijasz go i zaczynasz ogl±daæ. Jest to proces wracania z powrotem do pierwszej przyczyny. I to jest ca³e piêkno tego procesu: je¶li ¶wiadomie potrafisz powróciæ, je¶li ¶wiadomie potrafisz poczuæ swoj± ranê, rana zostaje natychmiast uzdrowiona.

    Dlaczego zostaje uzdrowiona? - poniewa¿ rana stworzona jest przez nie¶wiadomo¶æ. Rana jest czê¶ci± ignorancji, bycia w u¶pieniu. Gdy ¶wiadomie wracasz z powrotem i patrzysz na ranê, ¶wiadomo¶æ jest si³± uzdrawiaj±c±. W przesz³o¶ci, gdy rana powsta³a, powsta³a w nie¶wiadomo¶ci. Czu³e¶ z³o¶æ, by³e¶ ni± ogarniêty, co¶ uczyni³e¶. Zabi³e¶ cz³owieka i skrywa³e¶ ten fakt przed ¶wiatem. Mo¿esz go ukryæ przed policj±, mo¿esz to ukryæ przed s±dem i prawem, ale jak mo¿esz to ukryæ przed samym sob±? - wiesz o tym, i to boli. I za ka¿dym razem, gdy kto¶ daje ci sposobno¶æ wpadniêcia w z³o¶æ, zaczynasz siê baæ, bo to mo¿e siê powtórzyæ, móg³by¶ zabiæ ¿onê. Wróæ z powrotem, poniewa¿ w momencie, gdy zamordowa³e¶ tego cz³owieka czy te¿ zachowa³e¶ siê w rozz³oszczony lub szalony sposób, by³e¶ nie¶wiadomy. W nie¶wiadomo¶ci te rany s± konserwowane. Teraz wejd¼ w nie ¶wiadomie.

    Powrót oznacza ¶wiadomie wej¶cie z powrotem w rzeczy, które zrobi³e¶ w nie¶wiadomo¶ci. Wróæ z powrotem - ¶wiat³o ¶wiadomo¶ci uzdrowi to, jest ono si³± uzdrawiaj±c±. Cokolwiek mo¿esz uczyniæ ¶wiadomym bêdzie uzdrowione i d³u¿ej nie bêdzie boleæ.

    Cz³owiek, który wraca z powrotem uwalnia przesz³o¶æ. Wówczas przesz³o¶æ ju¿ d³u¿ej nie funkcjonuje, wtedy przesz³o¶æ ju¿ d³u¿ej nie ma go w gar¶ci i jest skoñczona. Przesz³o¶æ nie ma ju¿ swego miejsca w jego istnieniu. A gdy przesz³o¶æ nie zajmuje miejsca w twoim istnieniu, jeste¶ dostêpny tera¼niejszo¶ci, nigdy wcze¶niej.

    Potrzebujesz przestrzeni - tak du¿o jest przesz³o¶ci wewn±trz ciebie, z³omowisko martwych rzeczy, nie ma miejsca na tera¼niejszo¶æ by mog³a wej¶æ. Z³omowisko marzy o przysz³o¶ci, wiêc po³owa miejsca jest wype³niona tym, co ju¿ nie istnieje, a druga po³owa wype³niona jest tym czego jeszcze nie ma. A tera¼niejszo¶æ? - po prostu czeka przed drzwiami. Dlatego w³a¶nie tera¼niejszo¶æ jest niczym wiêcej jak tylko przej¶ciem, przej¶ciem od przesz³o¶ci ku przysz³o¶ci, chwilowym przej¶ciem.

    Skoñcz z przesz³o¶ci± - dopóki nie skoñczysz z przesz³o¶ci±, ¿yjesz ¿yciem ducha. Twoje ¿ycie nie jest prawd±, nie istnieje. Poprzednie ¿ywoty ¿yj± poprzez ciebie, nie¿ywi na ciebie poluj±. Wróæ z powrotem - kiedykolwiek masz tylko sposobno¶æ, kiedykolwiek co¶ siê w tobie dzieje. Szczê¶cie, nieszczê¶cie, smutek, z³o¶æ, zazdro¶æ - zamknij oczy i wróæ z powrotem. Wkrótce staniesz siê sprawny we wracaniu z powrotem. Wkrótce bêdziesz w stanie wracaæ w czasie, i wtedy otworzy siê wiele ran. Gdy te rany otworz± siê w tobie nie próbuj czegokolwiek robiæ. Nie ma potrzeby robienia czegokolwiek. Po prostu patrz, przypatruj siê, obserwuj. Rana tam jest - a ty po prostu patrz na ni±, daj jej swoj± obserwuj±ca energiê, spogl±daj na ni±. Patrz na ni± bez os±dzania - poniewa¿ je¶li os±dzasz, je¶li mówisz: "To jest z³e, to nie powinno takie byæ", rana zamknie siê ponownie. Bêdzie musia³a siê ukrywaæ. Kiedykolwiek co¶ potêpiasz, umys³ próbuje te rzeczy ukryæ. Tak w³a¶nie tworzona jest ¶wiadomo¶æ i nie¶wiadomo¶æ. W przeciwnym razie umys³ jest jeden; nie ma potrzeby podzia³u. Lecz ty potêpiasz - wówczas umys³ musi dokonaæ podzielenia i umie¶ciæ rzeczy w ciemno¶ci, w piwnicy, tak aby¶ nie móg³ ich widzieæ, i gdy ich nie widzisz nie ma ju¿ potrzeby potêpiania.

    Nie potêpiaj, nie wywy¿szaj. B±d¼ po prostu ¶wiadkiem, nieprzywi±zanym, bezstronnym obserwatorem. Nie wypieraj, nie zaprzeczaj temu co widzisz. Nie mów: "To nie jest dobre", poniewa¿ to jest zaprzeczenie i zaczynasz wtedy t³umiæ.

    B±d¼ nieprzywi±zany, bezstronny. Tylko obserwuj i patrz. Patrz wspó³odczuwaj±co i zajdzie uzdrowienie.

    Nie pytaj mnie dlaczego ono siê wydarza, bo jest to naturalne zjawisko - tak samo jak przy stu stopniach zaczyna zagotowywaæ siê woda. Nigdy nie pytasz "A dlaczego nie przy 99 stopniach?" Nikt nie potrafi na to odpowiedzieæ. Tego pytania nie ma, i jest ono nieistotne. Gdyby woda zagotowywa³a siê przy dziewiêædziesiêciu dziewiêciu stopniach, pyta³by¶, dlaczego. Przy dziewiêædziesiêciu o¶miu stopniach pyta³by¶, dlaczego. To jest po prostu naturalne, ¿e przy stu stopniach woda siê zagotowuje.

    To samo odnosi siê do wewnêtrznej natury. Gdy bezstronna, wspó³odczuwaj±ca ¶wiadomo¶æ kontaktuje siê (spotyka) z ran±, rana znika - wyparowuje. Nie ma tutaj pytania dlaczego. To jest po prostu naturalne, tak jest, tak to zachodzi. Gdy to mówiê, mówiê to z do¶wiadczenia. Spróbuj i to do¶wiadczenie tak¿e jest mo¿liwe dla ciebie. Oto droga.

 

Fragment z ksi±¿ki:
Awareness. The Key to Living in Balance. Osho 2001. Wyd. St.Martin's Griffin
T³umaczy³a: Magdalena Janicka

< Poprzedni   Nastêpny >